wtorek, 21 października 2014

Zatrzymaj się, choć na chwilę.



Szymański podwozi nas do najbliższej stacji U-bahn, choć wcale nic na to nie wskazuje, gdy każe kierować się prosto, wąską leśną ścieżką (na tyle prosto, na ile proste może być deptanie trawy). Całe szczęście za mostem, do którego dochodzimy, są szyny, a po nich jeździ kolejka, do której wskakujemy i jedziemy tak długo aż stwierdzimy, że "to jest centrum". Berlińskiego centrum nie można wyznaczyć cyrklem. Zresztą, jak w większości dużych, żyjących na sto procent miast. Każdy dystrykt ma swoje centrum. Każde centrum ma swoje centrum. I jeszcze jedno centrum. Dzielą się na oddzielne uniwersa, żyjące po swojemu.

wtorek, 14 października 2014

Podróż do... Berlina.



Gdybym miała teraz wstać spod kołdry, zabrać pięć najważniejszych rzeczy i wybrać jedno miejsce w którym spędzę najbliższe parę lat (tylko nie więcej niż trzy i pół, proszę!), to oprócz rozglądania się za spodniami (głupio ruszyć w samych majtkach), szukałabym przewodnika po Berlinie. Mogłabym wreszcie odwiedzić wszystkie miejsca, na które nigdy nie mam czasu, a które Michelin podpisuje trzema gwiazdkami. Wchodziłabym do każdej knajpki na Friedrichshain, szukała bursztynowej komnaty na Kreuzeberg, podglądała jak żyją bogacze w Charlottenburg i dostawała szału na widok remontowanej Unter den Linden, bo przecież to już trwa co najmniej dwa lata, od kiedy Mitte wygląda jakby to ich ktoś zbombardował, a nie oni Warszawę - a rozkopane miasto w każdej części świata podnosi ciśnienie tak samo.

niedziela, 28 września 2014

Na początku był chaos.



Mam duże parcie na podróżowanie, odkrywanie, gonienie króliczka. Czasami zapominam jak łatwo spakować tusz do rzęs, okulary przeciwsłoneczne i ruszyć w nieznane mniejlubbardziej. W te wakacje udało mi się wrócić do nawyków sprzed paru lat, które całkiem skutecznie pogrzebała we depresja i inne ogólne nieszczęście. Na nowo zaczęła cieszyć mnie fotografia, przypomniałam sobie jak cudownie jest łączyć suszone pomidory z pomarańczą, ile satysfakcji daje wypluwanie słów, zanurzanie w kadziach historii obcych krain i zdobywanie Mont Everestu każdego dnia. Postanowiłam pamiętać o dobrych rzeczach dłużej. Przypominać sobie, że wystarczy złapać torbę i zacząć iść.